Rozdział 17 - Silent

„Nie potrzebuję nic więcej poza twoim uśmiechem, którego widok napawa mnie jeszcze większym szczęściem.”
Po ostatnich wydarzeniach, ciągłych kłótniach i ponownych przeprosinach, Harry postanowił jeszcze bardziej zaangażować się z związek z blondynem, starając się wielce go nie ranić. Miał świadomość o tym, jak wyalienowany jest w stosunku do społeczeństwa Niall, jak ciężko mu nawiązać kontakt z kimś z zewnątrz, a przede wszystkim ile trzeba zachodu, aby zyskać jego zaufanie. Styles nie chciał tego tracić. W swojej opinii, kochał chłopaka i nie wyobrażał sobie dalszego życia bez niego.
Po długich rozmowach z niebieskookim, obaj doszli do wniosku, że aby rozpocząć nowe życie potrzebują więcej pieniędzy. Pensja Nialla nie była stała, zależała od tego, ile zleceń przyjął, wykonał i czy w ogóle były potrzebne, jednak był zdania, że zadowala go taki stan rzeczy i nie ma ochoty zmieniać swojej pracy. Wolał pracować na spokojnie w domu z komputerem niż między ludźmi. Z drugiej strony był Harry, który powoli wariował siedząc bezczynnie na kanapie. Wiedział, że prędzej czy później rodzice przestaną przelewać mu środki na konto, kiedy dowiedzą się o wszystkim.  Źle się czuł okłamując ich, ale nie widział innej możliwości, bądź po prostu nie chciał widzieć. Było mu wygodnie żyć takim życiem; postanowił jednak dodatkowo znaleźć jakąś pracę, aby zabezpieczyć się na wszelki wypadek. Nie miał wprawdzie zbyt dużego doświadczenia, gdyż nigdy nie musiał martwić się o tak przyziemne sprawy, mając życie ustalone z góry, a poza tym, mama zawsze mu powtarzała, że „jeszcze się napracuje, a w wakacje powinien jak najlepiej wypocząć i cieszyć się tym, co ma”. Mimo tego, dzięki pewnym znajomościom znalazł przyzwoitą, jak na jego stan, nawet zadowalającą pracę w niewielkiej knajpce. Nie było to spełnienie jego marzeń, ale nie mógł narzekać, zawsze jakieś pieniądze można było odłożyć.
Zima przebiegła spokojnie. Niall wprawdzie miał czasem pretensje do Harry’ego o czas, który został im zabrany przez godziny pracy, nie mogąc spędzać go ze sobą jak dawniej, jednak udało im się to pogodzić. Blondyn często przesiadywał w lokalu, w którym pracował Styles, który ku swojej uciesze nie był już tak odizolowany od ludzi. Chcąc nie chcąc, niebieskooki musiał to zaakceptować, chociaż ciągle, w tajemnicy przed chłopakiem, starał się to uniemożliwić. Dalej pozostał o niego niesamowicie zazdrosny, nie czuł się pewny swojej pozycji w życiu szatyna i bał się jego straty za każdym razem, kiedy ten oddawał zamówienie, uśmiechając się do kolejnego klienta. Nie wystarczyły mu zapewnienia o uczuciach, nie dopuszczał do siebie myśli, że Styles nie widzi poza nim świata i poszedłby za nim w ogień, blondyn nie był w stanie przyjąć tego do świadomości na dłużej niż kilka sekund.
– Znowu się zawiesiłeś. – Zaśmiał się Loczek, siadając obok Horana przy stoliku.
Niall zamrugał kilkukrotnie i pokręcił głową, wracając do rzeczywistości. Dochodziła piąta popołudniu, ciemnowłosy chłopak właśnie kończył swoją zmianę i tak jak obiecał niebieskookiemu, mieli wybrać się gdzieś razem tego dnia.
– Emm… No tak. Gotowy? – spytał Niall, wstając z krzesła. – Powiesz mi wreszcie, co zaplanowałeś?
– Niespodzianka.
– Harry, dobrze wiesz, że nie lubię niespodzianek – oznajmił, mając nadzieję, że cokolwiek, co zaplanował Styles, minie szybko i będą mogli wrócić do domu, zdążając na wyczekiwany mecz. – Więc?
– Okay, słyszałem o świetnym maratonie filmowym w kinie i… – mówił, widząc zrezygnowaną minę chłopaka. – Co?
– Mówisz serio? Może jednak zmienimy plany? – Upierał się przy swoim blondyn.
– Za co mnie los tobą pokarał? – Zażartował Harry, podchodząc do samochodu.
Otworzył auto i nie zważając na Horana, wsiadł do środka. Ten stał jeszcze chwilę i marszcząc brwi, nie chciał gwałtownie zareagować na dziwne zachowanie Stylesa, którego uwaga nie przypadła mu do gustu. Kiedy już sam znalazł się w środku pojazdu, Loczek otworzył schowek i wyjął z niego dwa paski papieru.
– Mówiłeś ostatnio o tym meczu i pomyślałem, że fajnie byłoby się tam wybrać. To tylko ponad godzina drogi, a bilety kupiłem jakiś czas temu, więc mam nadzieję, że mnie nie zabijesz – mówił szybko z uśmiechem wpatrując się w zaskoczoną minę blondyna.
Był zadowolony ze swojego pomysłu i naprawdę wiele go kosztowało, aby wszystko utrzymać w tajemnicy. Nie raz miał już ochotę się wygadać, spytać o zdanie niebieskookiego, po którym, szczerze powiedziawszy, można było się spodziewać wszystkiego.
– Żartujesz, prawda? –  spytał Niall, niedowierzając w słowa przyjaciela.
– Błagam, tylko mi nie mów, że ci się nie podoba…
– To jest fantastyczny pomysł! – Uśmiechnął się, nie potrafiąc opanować swojego podekscytowania. – Nie mogę uwierzyć, że o mnie pomyślałeś.
Harry odwrócił się w stronę blondyna i dotknął jego ręki. Niebieskooki spojrzał na niego nadal pozytywnie zaskoczony. Nikt wcześniej nie zrobił dla niego czegoś podobnego, poza pewnymi wyjątkami, o których obaj mieli świadomość. Jednak takie przyziemne sprawy były dla niego nowością. Nie chodziło mu o same bilety, a o to, że Harry doskonale potrafił go słuchać i nie myślał tylko o sobie, kupując wejściówki na coś, czego sam nie lubił.
– Zawszę o tobie myślę – powiedział Loczek, uśmiechając się do niego i ścisnął jeszcze mocniej jego dłoń.
Harry uwielbiał takie momenty, kiedy między nim a Horanem było po prostu cudownie, a jednocześnie tak normalnie. Wszystko się układało, chwilowo nie pozwalając złej energii przeniknąć do ich relacji.

„I kiedy wydaje nam się, że nic nas już nie zaskoczy, Życie odkrywa kartę, która wywraca wszystko do góry nogami.”
Pod koniec marca Niall musiał wyjechać na kilka dni za miasto, oznajmiając Harry’emu, że musi załatwić kilka ważnych dla nich spraw. Loczek wiedział tyle, że ma to coś wspólnego z ich dalszym życiem i planami blondyna, o których ten zdawkowo napominał podczas kilku rozmów.
Styles nie czuł się zbyt komfortowo będąc po raz pierwszy tak daleko od chłopaka, a jednocześnie spędzając samemu czas w jego mieszkaniu. W ich, jak mawiał Niall. Przemknęła mu wprawdzie przez głowę myśl, aby wykorzystać ten czas małej wolności i spotkać się wreszcie z innymi ludźmi, co było nieco ograniczane i kontrolowane, kiedy blondyn był na miejscu, jednak minęło tyle czasu, że Harry nie wiedział nawet jak mógłby zacząć z kimś rozmowę.
Kiedy w pewną sobotę chłopak zauważył przy jednym ze stolików w pracy swoją siostrę, Emily, nie wiedział, co zrobić. Poza kilkoma telefonami, nie utrzymywał z nią większego kontaktu od świąt. Nawet w swoje urodziny odebrał tylko kilka wiadomości, zdawkowo na nie odpowiadając. Kilka razy udało mu się spotkać z Zaynem, który bardziej rozumiał jego sytuację, chociaż wiele razy próbował sprowadzić go na ziemię, mówiąc, aby dał sobie spokój z teraźniejszym życiem.
Lekko zestresowany, poprosił kolegę, aby ten zastąpił go przez chwilę przy kasie i za stoiskiem z kawą, a sam podszedł powoli do siostry, bez słowa siadając obok niej. Z początku normalna rozmowa przerodziła się w to, co Loczek od samego początku podejrzewał i czego najbardziej nie chciał. Wypytywanie o jego zdrowie, zachowanie, problemy czy uczucia to coś, czego wręcz nienawidził, gdyż tak bardzo przypominało mu okres, kiedy nie było z nim najlepiej. Rozumiał Emily, która od zawsze się o niego martwiła, jednak nie lubił tego typu zagrań.
– Rodzice też się martwią. Mieli nadzieję, że będziesz ich częściej odwiedzać, a zachowujesz się, jakbyś mieszkał setki kilometrów od nich – powiedziała, odkładając na stolik kubek z kawą – I Allegra się o ciebie pytała.
– Pozdrów ich wszystkich i przekaż, że jestem wreszcie szczęśliwy – oznajmił stukając palcami o blat.
Emily uśmiechnęła się słabo. Możliwe, że było tak jak mówił jej młodszy brat. Naprawdę bardzo mocno chciała uwierzyć w jego słowa, bo było to coś, czego pragnęła dla niego z całego serca. Jednak wszystko, co widziała, zaprzeczało jego wyznaniu i miała wrażenie jakoby Loczek wmawiał to sobie, również usilnie tego pragnąc. Jeszcze kilka miesięcy temu jego zachowanie wskazywało na to, ze czarne chmury wreszcie odpłynęły z jego życia, jednak po przeprowadzce do Nialla, chłopak oddalił się jeszcze bardziej nie tylko od znajomych, z którymi kontakt ograniczył już wcześniej, ale również od rodziny i całej reszty świata.
– Możliwe, chociaż nie wygląda mi to na szczęście. Jesteś blady, wyczerpany i tak nagle znowu się od nas oddaliłeś. Tym razem bez powodu – zaczęła wyliczać, wpatrując się w jego twarz. – Nie układa się między wami? Zawsze możesz wrócić, jak nie do rodziców to my z Zaynem możemy udostępnić ci salon.
– Emi, to nie tak. Nie mam po prostu na to wszystko czasu. Całe dnie pracuję, wracam potwornie zmęczony i tak w kółko – rzucił, mając nadzieję, że dziewczyna przyjmie taką wersję do świadomości i nie zasypie go kolejnymi pytaniami. – Nie myślałem, że dorosłe życie jest takie zabiegane. –  Zaśmiał się, nie przekonując jednak zbytnio tym siostry.
– Po prostu wszyscy tęsknimy za starym Harrym.
– Nie ma już tamtego Harry’ego, umarł dawno temu – oznajmił gorzko, jednak z całych sił starał się nie zmieniać podejścia do sprawy, Emily musiała mu uwierzyć i dać spokój. – Wszystko idzie do przodu, wszystko się zmienia. Ty też nie jesteś taka sama.
 Dziewczyna nie odpowiedziała; kilka minut oboje siedzieli w milczeniu, aż do momentu, kiedy chłopak został zawołany przez kolegę do pomocy. Emily jednak nie wyszła z lokalu, nadal siedziała i rozmyślała nad pewną sprawą, pijąc kawę. Harry zauważył jej dziwną postawę i korzystając z chwili, kiedy nie było zbyt wielu klientów, ponownie podszedł do siostry.
– Serio, nie musisz się martwić – oznajmił, odsuwając krzesło naprzeciw niej.
–  Nie, Harry. Wiem, że coś się dzieje – odpowiedziała – ale okay, nie będę cię więcej męczyć. Tak naprawdę przyszłam tutaj w innej sprawie. Mama znalazła to robiąc porządki, musiało wypaść z jednej z twoich książek.
– Co to za kartka?
Widząc niewielką kopertę, Loczek zmarszczył czoło, nie za bardzo wiedząc, co może znajdować się z środku. Już nerwowy ton głosu i wyjaśnienia Emily wydawały mu się podejrzane.
– List. Od Emmy.
– Moment. I mam uwierzyć, że znalazła go nasza mama? Sprzątając i to u mnie w pokoju? Emily, po pierwsze mamy pomoc domową od tego, a po drugie nie dostałem nigdy żadnego listu… Z tego co się orientuję, poczta z zaświatów nie funkcjonuje –oznajmił gorzko, widząc jej zawstydzoną minę –Zapytam jeszcze raz, co to za list i skąd go masz?
Ciemnowłosa dziewczyna przygryzła wargę, nie wiedząc jak to wszystko wyjaśnić bratu. Nie chciała go jednak oszukiwać, oddalając go przy tym jeszcze bardziej od siebie.
– Dostałam ten list od Emmy kilka dni przed tym jak, no wiesz… Powiedziała, że nie ma odwagi dać ci go sama, widząc, jak oddalasz od siebie rzeczywistość. Ona wiedziała, że będzie ci ciężko – Emily spojrzała w zielone oczy Harry’ego, które w tej chwili nic nie wyrażały. Dotknęła przy tym jego dłoni i kontynuowała: – Miałam dać ci go w odpowiednim momencie, ale później pojawił się Louis i wszystko na nowo się pokomplikowało. Nie chciałam przywracać ci starych wspomnień i tego całego cierpienia, a kiedy i on umarł było z tobą jeszcze gorzej. Do tego moja przeprowadzka, cały ten chaos, który powstał, zapomniałam. Przepraszam.
Harry wpatrywał się sie w pustkę, analizując słowa siostry. Nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Był zły, że pozbawiła go prawdopodobnie pożegnania od Emmy, dzięki któremu może szybciej odbiłby się od dna i ruszył do przodu, omijając to wszystko, co stało się po drodze. Kto wie, może jego życie potoczyłoby się zupełnie inaczej? Z drugiej strony nie miał pojęcia, co zrobić z tym faktem w chwili obecnej. Poniekąd cieszył się, że istniało jeszcze coś, co panna Adams pozostawiła po sobie dla niego, jednak jego życie było już poukładane na nowo, a przeszłość starał się zakopać głęboko, tak jak radził mu to Niall.
Emily widząc reakcję brata, położyła list na stoliku i wstała z krzesła. Poklepała jeszcze Harry’ego po ramieniu i wyszła z knajpki. Loczek zaś niepewnie podniósł kopertę, na której, tak znanym charakterem pisma, widniało jego imię i schował papier do kieszeni. Nie wiedział jeszcze co z nim zrobi, jednak na chwilę obecną musiał wrócić do rzeczywistości, więc słabo się uśmiechając wstał, zajmując myśli swoją pracą.

„ Marzenia to projekty, które łatwo zrealizować, jeżeli będziemy o nie walczyć.”
Po powrocie do domu humor Nialla był lepszy niż kiedykolwiek wcześniej. Miał tyle planów odnośnie przyszłości swojej i Harry’ego, że najchętniej od razu spakowałby walizki i wyjechał z ukochanym chłopakiem, zostawiając to piekielne miasto jak najdalej. Loczek zdawał sobie sprawę z chęci ucieczki blondyna, jednak nie był świadomy, jak konkretne kroki Horan poczynił w tę stronę.
Kiedy pewnego kwietniowego dnia siedzieli na trawie na polanie w miejskim parku, Harry rozpoczął rozmowę na temat wspólnych wakacji, mając nadzieję, że ich plany się pokrywają. Przez kilka miesięcy pracy w knajpce udało mu się zaoszczędzić znaczną sumę pieniędzy i był niemal pewny, że Niallowi spodoba się jego pomysł.
– Co powiesz na Hiszpanię? Rodzice mają domek na jednej z wysp. Byłoby świetnie!
– Szczerze? Myślałem nad czymś nieco innym – mruknął Horan, nie zerkając nawet w stronę chłopaka.
Cieszył się, że między nim a Loczkiem układało się ostatnimi czasy, ale coraz to nowsze pomysły Stylesa nieco go irytowały. Lubił jak wychodził z nowymi propozycjami, jednak sam miał konkretne plany, których realizacja kosztowała go sporo czasu, pieniędzy, a przede wszystkim cierpliwości.
– A gdzie?
– Peru.
– Co? Teraz sobie ze mnie żartujesz, prawda? – Harry podniósł się z ziemi, spoglądając na blondyna, którego reakcja chłopaka wcale nie zaskoczyła. – Aż tak nie zaoszczędziłem.
– Też mam trochę pieniędzy, na bilety powinno starczyć, a tam zaczniemy pracę i jakoś się ułoży – oznajmił niebieskooki wzruszając ramionami – Uda się.
– Zwariowałeś.
Styles roześmiał się i kręcąc głową, próbował zrozumieć, czemu Horan               chciał z niego tak zażartować.
– To tylko luźna propozycja – odchrząknął Niall lekko się uśmiechając.
Pierwszy raz blondyn wprost przedstawił swoją wizję, o której wcześniej mówił tylko tajemnicami i innymi zagadkami, zbywając Harry’go. Wiedział, że taki wyjazd może nie przypaść mu do gustu, jednak małymi krokami zamierzał nadal realizować wszelkie przygotowania do tego. Zresztą Styles myślał o tym jako o wakacjach, a nie o ucieczce, o której marzył Niall.
– W sumie to nigdy nie byłem w Peru – oznajmił ciemnowłosy, kładąc się ponownie na trawie i podłożył sobie dłonie pod głowę, wyobrażając sobie jakby wyglądał ich wspólny pobyt w tak odległym miejscu.

„Przy Tobie czuję się jak we śnie; jest kolorowo, czasem i cudownie, jednak po chwili wszystko zmienia się w koszmar.”
Wspólne życie z Niallem nie należało do łatwych, o czym Harry przekonywał się każdego dnia. Raz było kolorowo i taki stan mógł się utrzymać nawet tygodniami. Śmiali się, nawet żartowali, Loczek czuł się wtedy jak dawniej, jego życie przypominało, zamazane przez cierpienie, wspomnienia sprzed kilku lat, kiedy do szczęścia nie potrzebował wiele poza uśmiechem ukochanej osoby. Jednak wystarczyło kilka sekund, aby wrócić do szarości, która była już nieodłącznym elementem w codzienności Stylesa. To, co z początku ich do siebie zbliżyło, na tym etapie było najbardziej drażniącym tematem.
Od rozmowy z Emily, o której Niall nie miał pojęcia, minęło kilka tygodni, podczas których Harry wiele razy myślał o przeczytaniu listu, jednak nie miał na tyle odwagi, aby rozerwać sklejony papier. Nie raz trzymał w dłoni białą kopertę, obracał ją, wpatrywał się w swoje imię, które tak idealnie było napisane na jej wierzchu, ale miał w sobie blokadę przed zajrzeniem do środka.
Minęły dwa lata i chociaż ból po stracie nadal gdzieś w nim był, żył teraz innym życiem. Rok 2012 był najgorszym okresem, z jakim zdarzyło mu się zetknąć kiedykolwiek, a jego konsekwencje Harry odczuwał nawet wtedy, kiedy nauczył się nie myśleć o przeszłości. Tłumił ją w sobie, a ona wracała do niego podwójnie. Nie potrafił żyć w zgodzie z samym sobą, nie, kiedy był przez nią kontrolowany. I przez Nialla, który mimo dobrych chęci, walczył z upiorami minionych wydarzeń. Loczek starał się to ignorować, jednak w środku czuł się prześladowany, mając tylko powierzchowną wolność nad samym sobą. Wiele mógł, jednak blondyn jak cień był zawsze przy nim. Dla dobra sprawy nie mówił jednak Horanowi o tym, jak źle się czuje, jak powoli wiele rzeczy zaczyna go przerastać. Pragnął tylko normalnego życia, a te obecne wcale takiego nie przypominało.
Zielonooki zdawał sobie sprawę, że jedynym wyjściem jest szczera rozmowa z chłopakiem, ale nie miał i na nią odwagi. Nie chciał go stracić, wiedząc, że wykończyłoby to ich oboje; z dwojga złego wolał poświęcić siebie niż jego. I mimo przeciwności, awantur, kolejnych pustych opakowań po tabletkach w koszu na śmieci, to on ulegał, pozwalając się kontrolować, zabierać prywatną przestrzeń.
Nie mógł nawet wybrać się w spokoju na cmentarz w dniu drugiej rocznicy śmierci Emmy, kiedy to niebieskooki oświadczył, że pójdzie z nim, aby „dać mu wsparcie”. Nie chcąc rozpoczynać kolejnej kłótni, Harry zacisnął zęby i uległ.
Wykorzystując pewnego dnia okazję, kiedy blondyn wybrał sie do sklepu na zakupy, Styles odruchowo, nie myśląc o tym za wiele, zaczął przeglądać stare zdjęcia w komputerze w jednym z dobrze schowanych folderów. Odpłynął we wspomnieniach, w przeszłości, w tych dobrych i w tych złych chwilach, które teraz wydawały się takie odległe i błahe. Patrząc na siebie, widział obcą osobę, ale mając świadomość, że tamten Harry jest w nim gdzieś jeszcze, cieszył się.
– Powinieneś to skasować.
Styles uniósł głowę z nad komputera. Nie wiedział nawet, w którym momencie Niall wrócił do mieszkania. Był cały przemoczony z powodu burzy, która szalała na zewnątrz, jednak zdawał się tym zupełnie nie przejmować, poświęcając całą swoją uwagę Harry’emu.
– To moje pamiątki, wspomnienia.
– No właśnie, dlatego musisz się tego pozbyć. Zniszczyć przeszłość, która tylko ciągnie cię w dół – powiedział, zdejmując mokrą kurtkę. Doskonale zdawał sobie sprawę ze słabości Harry’ego, jaka wynikała z jego tęsknoty za tym, co było. To stało na jego drodze w drodze ku szczęściu razem z nim. – Jak długo ona będzie obecna w twoim życiu, nigdy nie odzyskasz spokoju. A ja będę ciągle wysłuchiwał twoich lamentów!
– Nie. Zrozum, nic ci nie zagraża – oznajmił Styles, zamykając laptopa –A to jest część mnie i mojego życia.
– Zniszcz to!
– Daj spokój! – Wstał i podszedł do blondyna, który z każdą chwilą coraz bardziej tracił nad sobą kontrolę.
– Chcesz szczęścia to pozbądź się tego, albo ja, albo…
– Odejdź – wyszeptał Harry, nie kontrolując już swoich słów, miał dosyć wszystkiego, całej władzy blondyna nad sobą – chociaż lepiej będzie jak ja odejdę.
–Tego chcesz? – spytał Niall, czując jak każda komórka w jego ciele się trzęsie.
Przez chwilę oboje patrzyli sobie w oczy, nie chcąc robić żadnego innego ruchu. Niebieski odcień tęczówek Nialla przestał przypominać spokój i ocean, a utożsamił się ze smutkiem, który sztorm rozpętał, niszcząc wszystko, co stanęło na jego przeszkodzie. Harry był zbyt zdenerwowany, aby to dostrzec i i tym razem odpuścić. W obu ciałach każda komórka krzyczała, błagając o spokój, opanowanie, chcąc cofnąć każde słowo, ale nie tyle emocje, ile duma i chęć wolności stanowiły górę. Oboje potrzebowali czasu. Przy czym ciemnowłosy chłopak miał wrażenie, że zaszła w nim jakaś zmiana. Wyminął Nialla, który z całych sił zaciskał dłonie w pięści, i ruszył w stronę korytarza, gdzie ubrał buty i kurtkę.
– Jak zwykle uciekasz. Beze mnie nie istniejesz – wyszeptał Niall, powstrzymując, gromadzące się w kącikach oczu, łzy – Jesteś nikim.
Styles nie spojrzał na chłopaka. Jego słowa za każdym razem bolały go tak samo. Jego miłość była toksyczna i zdawał sobie z tego sprawę, jednak uzależnił się od niej. Zbyt bardzo bał się kolejnej straty, samotności, braku szczęścia.
Nie odpowiedział blondynowi, zaciskając tylko zęby, nacisnął na klamkę i wyszedł z mieszkania, w którym pozostawiony sam sobie Niall Horan wpadł w furię, obwiniając się za każde słowo i czyn, jakiego dopuścił się, a które mogło przyczynić się do ewentualnej straty ciemnowłosego chłopaka.

Jestem ci wielce wdzięczny
za pomoc, każde słowo i gest
jednak cierpię jeszcze bardziej
 kiedy to ty zadajesz mi kolejny cios.



*
Nareszcie zabrałam się za pisanie, co nie było proste, jednak jeżeli chodzi o to opowiadanie to już powoli można to uznać za zamknięty etap. Nie wiem czy ktoś widział informację po prawej stronie, ale jest tam rozkład rozdziałów. Biorąc pod uwagę, że ten rozdział jest chyba najdłuższy, a jak nie to i tak do krótkich nie należy, na kolejny (ostatni) zapraszam w piątek, 8 maja. Epilog planuję tydzień później. Dziekuję za miłe słowa pod ostatnim rozdziałem, wiele dla mnie znaczą, cieszę się, że jednak nie zostałam tu sama hah
Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Świetny bardzo mi się podoba czekam na następny :)
    Zapraszam również do mnie http://liampaynejade1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeeej to powiadanie jest fantastyczne ;) a ten rozdział cudo warto było czekać. Jestem ciekawa co będzie dalej z Niall'em i Harry'm czekam niecierpliwie na next :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na pierwszy rozdział http://liampaynejade1d.blogspot.com/2015/05/rozdzia-1_1.html

    OdpowiedzUsuń
  4. http://pinkpoison-by-genowefa.blogspot.com/?m1
    Fajny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie podoba mi się w jakim kierunku idzie relacja Harrego z Niallem, oni są cudowni i oby byli szczęśliwi. Na początku rozdziału byli tacy kochani ;)

    OdpowiedzUsuń